CREDO MSZY GNOSTCYKIEJ. Część trzecia
Bafomet w credo Mszy Gnostyckiej jest symbolem zjednoczenia przeciwstawnych sił i tajemnicy życia w ujęciu thelemicznym.
W trzeciej części credo Bafomet ukazany jako Wąż i Lew reprezentuje punkt spotkania energii i materii, Hadita i Nuit, męskości i żeńskości. Ten artykuł analizuje, czym jest Bafomet w doktrynie thelemy, jak łączy się z symboliką tarota, kabały i mitraizmu oraz dlaczego stanowi klucz do zrozumienia kosmologii Mszy Gnostyckiej.
W porównaniu do dwóch pierwszych części credo (link do części pierwszej i części drugiej), część trzecia jest o wiele krótsza: „Wierzę w Węża i Lwa, Tajemnicę Tajemnic, któremu na imię BAFOMET”.
Istnieje co najmniej kilka hipotez dotyczących pochodzenia Bafometa – idola, którego rzekomo czcili templariusze. Rzecz ma się podobnie z etymologią jego imienia. Osobom zainteresowanym tym tematem polecam „Mysterium Baphometis Revelatum” orientalisty Josepha Freiherra von Hammer-Purgstalla. Tu skupimy się jedynie na omówieniu relacji Bafometa w kontekście credo.
Dwie pierwsze omówione już części credo dotyczą mocy zapładniających i rozrodczych. Bardzo łatwo można przedstawić je w parach: energia/materia, słońce/ziemia, fallus/łono. Idee te wyrażają coś, co na początku ceremonii mszy ogłasza kapłanka: „Oto spotkanie Ziemi i Nieba!”. Bafomet jest samym spotkaniem, punktem styku, wynikiem odziaływania dopełniających się sił. Jest Synem Ojca i Matki, a tym samym trzecią literą Tetragrammatonu (waw).
W credo Bafomet przedstawiany jest pod postacią węża i lwa. To dwa królewskie zwierzęta. Wąż reprezentuje zmianę, odrodzenie i mądrość, a lew siłę i władzę. W Księdze Prawa z wężem utożsamia się Hadit (AL II:22 i II:26), sekretna moc, która daje życie (II:6). Z kolei lew jest kojarzony ze słońcem – to symbolicznie splecione ze sobą reprezentacje siły, władzy, blasku i duchowego oświecenia. Ze słońcem utożsamia się Ra-Hoor-Khuit.
W zerowym rozdziale „Księgi Kłamstw” Crowley przedstawia teogonię thelemy pod postacią wyrażenia „O!”. Pisze, że Hadit jest symbolizowany przez kropkę, natomiast Ra-Hoor-Khuit przez pionową kreskę znaku wykrzyknika. Hadit reprezentuje oddziaływanie energii w przestrzeni materii (litera „O” – Nuit). Ra-Hoor-Khuit reprezentuje ekspansję tej energii, która przemienia się w to, co widzialne i tak cudowne, że staje się godne czci (zob. AL III:22). Wąż i Lew wyrażają najgłębszy cud, nieprzeniknione misterium życia zrodzonego z oddziaływania materii i energii.
Warto tu zauważyć, że wykrzyknik ewoluował z łacińskich i średniowiecznych systemów pisma. Istnieją teorie, że pochodzi on od skrótu łacińskiego słowa „io” , które wyraża radość. Litera „I” przekształciła się w pionową kreskę, a „O” w dolną kropkę”. Grecka interiekcja „IO” również wyraża radość, entuzjazm i tryumf. W Mszy Gnostyckiej jest wykorzystywana w odniesieniu do solarno-fallicznych mocy.
Astrologiczny znak Lwa, którego władcą jest Słońce, przypomina nam wijącego się węża i dysk słoneczny. Na Drzewie Życia znak ten przypisany jest do hebrajskiej litery tet, oznaczającej „wąż”. Kartą tarota, która koresponduje ze znakiem Lwa i literą tet, jest Żądza. Widzimy na niej Chaos (zob. pierwsza część credo) pod postacią siedmiogłowej bestii oraz ujeżdżającą go Babalon (zob. druga część credo). Ogon bestii przedstawia lwa-węża (trzecia część credo). Jako że lew-wąż jest fizycznie powiązany z męskim ciałem bestii, tak możemy intepretować go w pozytywnych, aktywnych i zapładniających kategoriach. Na poziomie biologicznym odnosi się do spermy, a na poziomie epistemologicznym do idei. W tym kontekście każde nowo poczęte życie oraz myśl jest wynikiem spotkania się chaosu energii (bytu) i porządku materii (formy).
W „Księdze Thota” Crowley pisze, że zrozumienie karty Żądza jest możliwe dzięki studiom nad Mszą Gnostycką. Kapłanka i kapłan celebrujący ten rytuał, odzwierciedlają kosmiczny proces na planie fizycznym. W trakcie „mistycznych zaślubin i dopełnienia elementów”, kapłanka i kapłan wypowiadają razem słowo „Hriliu”. Oznacza ono „przeszywający krzyk orgazmu” (zob. „Wizja i głos”, 2 etyr). Z 25 rozdziału „Księgi kłamstw” dowiadujemy się, że wydaje go z siebie „Jeden Prawdziwy Bóg”. Tym bogiem jest Bafomet.
W 33 rozdziale „Księgi kłamstw”, zatytułowanym „Bafomet”, jest on nazywany „dwugłowym czarnym orłem”. Orzeł jako król ptaków symbolizuje dążenie do doskonałości. W dwugłowej formie oznacza jednoczesne panowanie nad Wschodem i Zachodem, co nawiązuje do uniwersalnej natury wiedzy i duchowości. Głowy reprezentują również jedność przeciwstawnych sił, męskiej i żeńskiej, chaosu i formy, itd.
Możemy postawić tu tezę, że rytualnie Bafomet rodzi się poprzez „spotkanie”. Poprzez zjednoczenie kapłanki i kapłana, którzy tym sposobem uosabiają dwugłowego orła i kreują trzecią jakość. Na poziomie kosmologicznym proces ten jest odzwierciedlany przez unię Hadita i Nuit, których dzieckiem jest Ra-Hoor-Khuit.
Poczynione do tej pory aluzje zdają się utożsamiać Lwa-Węża (Bafometa) z Ra-Hoor-Khuitem. Nie są przypadkowe. Otóż w komentarzu do 33 rozdziału „Księgi kłamstw” Crowley pisze: „Orła można utożsamić do pewnego stopnia z […] sokołem”. Sokół jest zoomorficzną formą Ra-Hoor-Khuita. Zarówno Bafomet, jak i Pan Nowego Eonu, jest „Dwójcą w Jedni”.
Crowley zauważa również, że inicjały wspomnianego w 33 rozdziale „Księgi kłamstw” ostatniego wielkiego mistrza templariuszy, Jacobusa Burgundusa Molensisa – J. B. N. – mają gematryczną wartość liczbową 52, czyli tyle samo, co hebrajskiego słowa BeN, znaczącego „syn”.
Jako dwugłowy orzeł, Bafomet dziedziczy cechy kapłanki i kapłana, matki i ojca. Na najbardziej znanym wizerunku Bafometa Éliphasa Léviego widzimy go z jedną dłonią skierowaną ku górze, a drugą ku dołowi. Wskazują one na niebo i ziemię. Bafomet łączy w sobie przeciwieństwa, które na ilustracji reprezentują dwa księżyce w różnych fazach oraz znajdujące się na jego przedramionach słowa „solve” oraz „coagula”. Pochodzą one ze znanej alchemicznej maksymy „solve et coagula”, która znaczy „rozpuść i połącz”. W pewnym sensie Bafomet jest spójnikiem „i”, nadającym tym ideom kontekst.

W „Nowym Komentarzu” do Księgi Prawa I:7, Crowley podkreśla biseksualny charakter Bafometa. Zarówno w tym tekście, jak i w „Księdze Thota” utożsamia go z dwoma kartami tarota – Głupcem i Diabłem. Te obserwacje były dla autora tak istotne, że powtórzył je niemal słowo w słowo w komentarzu do świętej księgi „Liber LXV”.
Głupiec przypisany jest do pierwszej hebrajskiej litery (alef) i oznaczony jest liczbą zero. Według Crowleya ta „jedynka” reprezentuje męską zasadę, Pierwszą Przyczynę, a zero reprezentuje żeńską zasadę, płodną matkę. Pisze on:
„W swej absolutnej niewinności i niewiedzy jest ‘Głupcem’, jest ‘Zbawicielem’, który jako Syn zdepcze krokodyle i tygrysy, aby pomścić swojego ojca Ozyrysa. Tak oto widzimy go jako ‘Wielkiego Głupca’ w celtyckiej legendzie, ‘Czystego Głupca’ z pierwszego aktu ‘Parsifala’ i, ogólnie rzecz biorąc, jako szaleńca, którego słowa zawsze uznawano za wyrocznie.
Jednak żeby zostać ‘Zbawicielem’ musi dorosnąć i dojrzeć. Tak oto Parsifal pozyskuje Świętą Lancę, symbol męskości. […] Teraz jego ‘szaleństwo’ nie jest niewinnością, lecz inspiracją wina – pije z Graala, który zaoferowała mu Kapłanka. […]
Niemal identyczne symbole posiada tajemny bóg templariuszy, biseksualny Bafomet […], Ojciec-Matka w Jednej Osobie. (W pełnej formie ukazano go na XV atucie tarota, noszącym tytuł Diabeł)”.
A zatem Bafomet nie tylko reprezentuje poczęcie, ale również ewolucję tego, co poczęte. Reprezentuje proces „dojrzewania”, który prowadzi do tego, że z mroku niewiedzy wyłania się solarno-falliczna, a tym samym świadoma i twórcza istota. „Wierzymy” w Bafometa, to jest podkreślamy cudowność tego procesu.
„Zbawienie” jest w tym świetle rozumiane jako zdolność gatunku do reprodukcji, a tym samym kontynuacji jego egzystencji oraz ewolucji. Crowley w „The Confessions” powołuje się na jedno z tłumaczeń imion Bafometa, którym jest „Ojciec Mitra”.
W mitraizmie, popularnym kulcie misteryjnym w Cesarstwie Rzymskim (II-IV e.v.), solarno-wojennego Mitrę czczono między innymi jako obrońcę porządku kosmicznego, „Pana Światła” i „Zbawcę”. Z kolei w zaratusztrianizmie Mitra był bogiem porządku i przymierza. W tekście Mszy Gnostyckiej tym przymierzem jest „zmartwychwstanie” – trwałość życia.
Zwróćmy uwagę, że w rzymskich misteriach Mitrę utożsamiano ze światłem. Jednakże najwyższym bogiem solarnym w tym kulcie był Sol Invictus (Niezwyciężone Słońce). Mitra był jego towarzyszem lub nawet podwładnym. W niektórych inskrypcjach pojawia się fraza „Sol et Mithras”, co sugeruje ich bliską relację, ale nie pełne utożsamienie. W ikonografii Mitra często spogląda na słońce po zabiciu byka. Wskazuje to, że czerpie od niego moc, ale sam nie jest wprost tym bogiem. Podobnie rzecz miała się w religii perskiej. Mitra był powiązany ze słońcem i światłem, ale w Aweście samodzielnym bogiem solarnym jest Hvare-Khshaeta.
Uważam, że relacje Mitry i słońca odzwierciedlają relacje Bafometa i Ra-Hoor-Khuita. Ewolucja jest ściśle uzależniona od słonecznego światła. I chociaż mistycznie są tożsame, tak faktycznie stanowią zupełnie różne zjawiska, które działają na innych zasadach i dotyczą odmiennych procesów. Ewolucja jest procesem biologicznym zachodzącym w populacjach organizmów żywych. Jest mechanizmem zmiany genetycznej, który kształtuje życie na Ziemi poprzez dobór naturalny, mutacje, dryf genetyczny i inne czynniki. Natomiast życie Słońca to proces fizyczny związany z cyklem istnienia gwiazdy. Słońce powstało z gazu i pyłu, świeci dzięki reakcjom termojądrowym i stopniowo zmienia się, aż w przyszłości stanie się białym karłem.
Przeobrażenie niewinnego dziecka (Głupiec) w dojrzałego seksualnie osobnika (Diabeł) oczywiście zmienia jego status. Teraz Syn staje się Ojcem. Posiada moc wydania na świat następców i dziedziców wielowiekowej „mądrości” genów. W Mszy Gnostyckiej tę dojrzałość Lwa i Węża podkreśla piąta kolekta, w której świętych nazywa się jego synami.
Kapłan przywołuje Lwa i Węża tuż po „Hriliu” jako ten, który „niszczy niszczyciela”. Fraza ta podkreśla tryumf życia nad śmiercią. Związana z życiem ewolucja nie tryumfuje w odniesieniu do jednostki, ale można powiedzieć, że przezwycięża śmierć na poziomie gatunkowym i biologicznym. Śmierć jest koniecznym mechanizmem ewolucji. Umożliwia selekcję naturalną – organizmy mniej przystosowane umierają, a te lepiej przystosowane przekazują swoje geny kolejnym pokoleniom. Ewolucja nie eliminuje śmierci, ale sprawia, że życie przekształca się i trwa w nowych formach. I chociaż każde indywidualne stworzenie umiera, tak gatunki oraz linie ewolucyjne mogą przetrwać miliony lat, zmieniając się i dostosowując. W tym sensie ewolucja jest sposobem, w jaki życie „przechodzi dalej” pomimo śmierci jednostek.
Richard Dawkins w książce „Samolubny gen” zauważa, że nasze ciała są jedynie „pojazdami” dla genów, a to właśnie geny posiadają potencjalną „nieśmiertelność” – są kopiowane z pokolenia na pokolenie. W ten sposób pewne informacje biologiczne mogą przetrwać nawet miliardy lat.
Geny to sekwencje DNA, stabilnej cząsteczki, która stała się głównym nośnikiem informacji, „przekaźnikiem wiedzy z pokolenia na pokolenie” (zob. kolekta „Święci” Mszy Gnostyckiej). Do powstania DNA potrzebne było zarówno Słońce (zob. pierwsza część credo), jak i Ziemia (zob. druga część credo), ponieważ Słońce dostarczało energii umożliwiającej powstanie pierwszych nukleotydów, a Ziemia zapewniła odpowiednie warunki chemiczne i niezbędne środowisko wodne. DNA mogło powstać tylko w warunkach, które umożliwiały życie, a te zaistniały na naszej planecie pod wpływem promieniowania słonecznego, inicjującego syntezę organicznych cząsteczek.
Na karcie Diabeł z Tarota Thota widzimy chromosomy wyznaczające płeć. Chromosomy są zbudowane z DNA, a jego sekwencja determinuje układ genów. Karta ta wiąże się z astrologicznym znakiem Koziorożca.
W powiązaniu z kartą Diabeł oraz wspomnianą powyżej kartą Żądza, na myśl przychodzą słowa Williama Blake’a „Żądza kozła jest darem Boga”. Kozioł jest w tym kontekście symbolem instynktów, pasji, żywotności i twórczej mocy. „Żądza kozła” wyraża zatem naturalne, instynktowne pragnienia, które są integralną częścią ludzkiego doświadczenia. Blake – podobnie jak Crowley – sugeruje, że pragnienia te nie są czymś, czego należy się wstydzić, lecz czymś, co należy uznać za boski dar.
Warto przy okazji dodać, że owa żądza nie dotyczy tylko i wyłącznie ludzkiego gatunku. To termin ogólny, odzwierciedlający wrodzone mechanizmy organizmów dążących do przetrwania i reprodukcji. Wyraża on tendencję organizmów do wzrostu. Filozof Henri Bergson nazwał ją Élan vital (fr. „pęd życiowy”) i zdefiniował jako twórczą siłę, która zapewnia kontynuację gatunków oraz stanowi motor ewolucji istot żywych. To dlatego na ilustracji Léviego Bafomet łączy w sobie różne istoty – ma głowę kozła, ludzki tułów, ptasie skrzydła i rybie łuski.
Jak zauważyłem wcześniej, Lew-Wąż stanowi fizyczną ekspresję męskiego, twórczego potencjału. Jednakże Crowley widzi w nim postać androgeniczną i biseksualną. Jakie związki ma z aspektem żeńskim?
W Rytuale Znaku Bestii mag, przywołując Babalon, wykonuje znak „Mulier” (łac. „kobieta”). Rozstawia szeroko stopy, podnosi ramiona tak, aby przypominały półksiężyc i odrzuca w tył głowę. Pozycja wydaje się być receptywna – przywołuje na myśl osobę gotową przyjąć, wręcz wchłonąć w siebie cokolwiek przyniesie los. Crowley nazywa ten znak pozycją Izydy Witającej oraz Bafometa. Bafomet jest w pewnym sensie tożsamy z Babalon, ponieważ wyraża żądzę intensywnego, ekstatycznego życia. Jest, tak jak ona, esencją witalności.
W aforyzmie poświęconym karcie Diabeł czytamy: „Prawym Okiem twórz wszystko dla siebie, natomiast lewym akceptuj to, co zostanie stworzone w inny sposób”. Bafomet łączy w sobie aktywną, dającą męskość z pasywną, przyjmującą żeńskością:
„Formuła tej karty to całkowite docenienie wszystkich istniejących rzeczy. Postać na karcie raduje się zarówno tym, co wyboiste i jałowe, jak i tym, co gładkie i płodne. W ekstazę wprawiają ją bez wyjątku wszystkie rzeczy. Reprezentuje znajdowanie ekstazy w każdym zjawisku bez względu na to, jak bardzo jest naturalnie odrażające. To przekroczenie wszelkich ograniczeń. Postać jest Panem. Jest Wszystkim”.
PODSUMOWANIE
Powyższe bogate odniesienia do specyficznej symbolicznej nomenklatury były nam niezwykle przydatne. Ukazują bowiem, jak za pomocą kabalistycznych korespondencji możemy zinterpretować i pogłębić wiedzę na temat różnych pozornie prostych idei.
Widzimy, że Bafomet okazuje się reprezentować niezwykle złożoną ideę, która odnosi się do wielu procesów przebiegających w różnych wymiarach egzystencji. Niewątpliwie jest symbolem zjednoczenia przeciwstawnych sił: męskiej i żeńskiej, aktywnej i pasywnej, energii i materii. Jako „Dwójca w Jedni”, reprezentuje pełnię, która łączy te pozornie sprzeczne aspekty w jedną, harmonijną całość, będąc symbolem poczęcia życia oraz procesu ewolucji. W świetle racjonalistycznej filozofii, Bafomet jest metaforą kosmicznego cyklu transformacji i rozwoju, w którym życie jest nieustannym procesem jednoczenia, przemiany i odrodzenia. To genom gatunku.